Strona 196 z 196

Re: Puckowe futerka-Gluś, Cezarek i Diablik plus Ryszard pie

: 16 kwie 2021, 10:56
autor: pucka69
Czyli tych Fb - owych nie widzisz

Re: Puckowe futerka-Gluś, Cezarek i Diablik plus Ryszard pie

: 18 kwie 2021, 22:32
autor: porcella
Może tak być...

Re: Puckowe futerka-Gluś, Cezarek i Diablik plus Ryszard pie

: 15 wrz 2022, 16:56
autor: pucka69
Umarł Gluś. Wczoraj miał korektę zębów. Było ok. Wieczorem źle się poczuł, nie chciał jeść, ciężko oddychał, był zimny. Przełożyłam go do małej klatki, schował się pod siano i polary. Rano byliśmy w Medicavet Przychodnia Weterynaryjna. Podobno zdążył jeszcze zjeść, ugryźć panią technik (pani Iwonko, przepraszamy, on na pewno nie chciał :sadness: ) i nagle przewrócił się i umarł.
Biorąc pod uwagę skąd pochodził (Głogów, dwieście koszatniczek z jednej pary) to i tak żył sobie długo, bo ok. 7 lat. No cóż, do zobaczenia kiedyś.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Re: Puckowe futerka-Gluś, Cezarek i Diablik plus Ryszard pie

: 15 wrz 2022, 21:07
autor: zwierzur
Przykro mi, Pucuniu. :pocieszacz: Dla Glusia :candle:

Re: Puckowe futerka-Gluś, Cezarek i Diablik plus Ryszard pie

: 16 wrz 2022, 17:22
autor: sosnowa
:candle:
szkoda chłopa

Re: Puckowe futerka- Diablik i Bambolina oraz Sabina - suczka

: 28 sty 2026, 15:44
autor: pucka69
Od ostatniego wpisu minęło prawie trzy i pół roku, jakoś tak jakby mrugnąć okiem. W tym czasie zmarł mój nie-mąż, Maciek, moja Mama i kilka zwierząt.

Jakoś na początku 2025 roku Cezarka pewnego dnia znalazłam pokrwawionego na dnie woliery, wet stwierdził zapalenie ucha, a dodatkowo miał jakąś straszną ranę na brzuszku, w sumie nie wiem skąd. Rana po dwóch dniach zaczęła się babrać i niestety musiałam go uśpić.
A potem, całkiem nagle trafiła do mnie kosza, od koleżanki, która pracuje w szkole. Jakaś znajoma nauczycielka skądś ją przyniosła, bo już jej nie chccieli. Kosza (na 100% samczyk :102: ) okazał się dziewczynką, którą nazwałam Bamboliną. Miałam nadzieję ją wyadoptować ale jakoś się przywiązałam do niej, była bardzo proludzka i przytulaśna i jakos tak wyszło że wykastrowałam Diablika i Bambolina została

A potem umarł pies Ryszard (17.03.25), nagle. Jeszcze o 13.00 byliśmy na spacerze i po powrocie do domu zaczął się pokładać. Poszliśmy biegiem do Lecznicy Teodor gdzie prawie zemdlał, dr Justyna zrobiła wszystkie możliwe badania, ściągnęła mu płyn który zgromadził się wokół serca i oddała go do domu mówiąc że jak sie nie polepszy to rozważałaby eutanazję. Do domu niosłam go na rękach. W domu niestety nie polepszyło się, pies tylko leżał, nie jadł, nie pił, nie chciał sikać, nie reagował, czasem wył. Po północy pojechałam go uśpić do całodobowej lecznicy. Na usg wyszedł gromadzący się znowu płyn wokół seca i tak pożegnałam Ryszarda. Miał ok. 17 lat, u mnie - 15.
A pod koniec września 2026 przyjechała suczka, którą nazwałam Sabinką.