O moim królestwie
Dzisiaj trochę poopowiadam o moim królestwie. Mieszkam w klatusi, mam tam miseczki, hamaczek, poidełko, karmnik, sianko i inne amciu-amciu. No i oczywiście trotki. Ale niedługo zamienią się na brykiet, bo są nieodpowiednie. Przez to byłam apatyczna (patrz: Choroby i problemy->Czy świnka powinna się obudzić na wejście do pokoju i głaski?). Jeszcze taka jestem, ale niedługo mi przejdzie.Kazałam dziś służbie zamówić pokarm u Elurina i podłoże. Bo moje amciu ma nieprawidłowy skład. No, ale dobrze. Miałam opowiadać o moim pałacu.
Klatusia służy mi tylko za łazienkę, sypialnię i stołówkę w nocy. W dzień załatwiam się w drugiej łazience - pod moim ulubionym regałem, w kąciku. Jadalnie mam koło klatki, lub gdzie popadnie. Np. sługa idzie z marchewcią na obiadek to mi daje np. pod słonikiem, gdzie jest moja jadalnia dzienna. A, no właśnie - zapomniałam napisać o mojej sypialni. Jest nią w dzień kącik, koło łazienki lub słonik. Odwrócony dwunastoletni pluszak. Leży sobie na nogach i łepku, a brzuch nie dotyka ziemi. Super królewska sypialnia, godna mnie.
A teraz Wam się zwierzę z tego co się wydarzyło przed kilkoma godzinkami. Byłam na dworzu, jadłam marchewkę, krwawnik, koniczynkę, ogórka i jabłko. Ale wszystkiego po troszku. To był obiadek na świeżym powietrzu. Poddana mnie wzięła na ręce i głaskała, tuliła. Słyszałam szczekanie Sticza-jej psa. Kota dziś nie było. Zostałam wystawiona na świeże powietrze,które przez mój oddech stało sie królewskie. Byłam tam z obstawą tzn. całym moim ekwipunkiem - klateczką i wszystkim co się w niej znajduje. Poleżakowałam na poddanej chyba z godzinkę, ale z przerwami na amciu-amciu i siusiu. Ale po obiadku na słudze brzuchu zrobiłam na niego siusiu i bobcie. Ona mnie wzadził do klatki i wszedł do mojego pałacu (ale nie klatki tylko domu), po chwili wrócił w innych spodenkach. Byłam na dworze jakieś 2 godzinki, potem sługa dostał swoją "paszę" na obiad, a ja postanowiłam rozkazać, by mnie przeniesiono do mojej komnaty.


