Jak zawładnęłam Kamą i co się dalej działo
No to Wam sie muszę przyznać, że mnie długo nie było. Kamie prababcia umarła. No to wiadomo, byłam zalatana. Nawet przez te kilka dni nie dopadłam kompa. I w czwartek cały dzień stałam na straży, pilnowałam domu. A potem, jak wrócili moi współlokatorzy to dostałam jeść i tylko 40 min zabawy, byłam na nią wściekła.A wiecie, że mam coraz więcej poddanych:
1- hamaczek. Jak go uderzę głową to się zawsze odsuwa.
2- narzuta na legowisko. Zawsze jak przechodzę to sie odsuwa i potem sama wraca do poprzedniej pozycji.
3- Poddana Kama- dawniej nazywana przeze mnie pańcią. Zawsze robi to co ja chcę.
Jakiś czas temu sługa nr. 3 włożył mi do michy pomidorka, a sam jadł resztę. Uznałam, że słudze należy się jedzonko klasy Z lub niżej. Akurat leżał grzecznie na podłodze. Ja, bez wahania, podeszłam do Niego i zaczęłam jeść pomidorka. On go trzymał w ręce. Ale uznałam, że królowej nie przystoi jeść koło służby więc wzięłam w moje błogosławione ząbki jedzonko i wlekąc go troszkę po ziemi zaniosłam koło klatki. I tam skonsumowałam.
Dziś stwierdziłam, że warto pozwiedzać moje królestwo. Rozwaliłam barykadę dla mrówek i wyszłam z mojej jadalni. Widziałam tam moją królewską toaletę. Pobłogosławiłam to miejsce moimi zgrabnymi nóżkami. Potem pomaszerowałam na hol. Postawiłam na oryginalność i stępiłam ząbki o kawałek albumu i Encyklopedię Zdrowia Dziecka. Potem poddana nr. 3 przyniosła oczekiwane przeze mnie jedzonko no więc zaczęłam jeść moją kolację. W jadłospisie napisano, że na dziś przewidziany jest arbuz. Dostałam godną dla mnie porcję. Po uczcie zaczęła się siesta. Potem, tradycyjnie na mój szlachetny stół wylądowała mieszanka owocowa. Po tym zarządziłam przyniesienie świeżego sianka. Królewnie nie przystoi jeść jedzenia sprzed kilku godzin. Po sianku sen w objęciach sługi nr. 1 z zamkniętymi królewno-oczkami oczywiście. Potem o 23.00 zasmakowała mi kolba. Tak miło się ją chrupie w czasie gdy gra orkiestra 9 chomików, a poddana nr. 3 śpi.
Byłam wczoraj u weta. Oprócz mnie i poddanej szła też obstawa-Mati. No naturalnie, przecież królewna jest tego godna. Na pierwszy ogień szedł Mati-mój kumpel. Popryskano mu czymś srebrnym brzuch . Lubię ten kolor no więc w duchu powiedziałam sobie, że grzecznie dam się złapać, by zrobiono mi manicure. Ale gdy usłyszałam rozmowę:
-Co jej jest?
-Kicha i ma takie jakby matowe oczka.
Zrozumiałam co się święci. Oni szykują zamach na królewnę Maję! Weszła po mnie ręka! Zaczęłam w popłochu uciekać po mojej ciasnej komnacie. Ale ona władała niesamowitą siłą, przez co dopadła najszybszą świnkę świata! Podniosła. Obmacała, zajrzała po pysia i zerknęła na pazurki potem dołożyła mnie w objęciach poddanej np. 3.Ona włożyła mnie do komnaty. Usłyszałam rozmowę, ale nie włączyłam zapamiętywania słów, czego teraz żałuję. Potem, w aucie poddana mi powiedziała, że musi zmienić u mnie podłoże. Może kupi brykiet albo coś.
A i o mało bym zapomniała! Wet mnie pochwalił, że mam ładne pazurki i dobre zęby. No ma się rozumieć. Królowa Maja rządzi Świeciem ! ! !


