17.07.08
Mój pamiętniczku, muszę stwierdzić, że dzisiaj był straszny dzień!!! Od samego rana ten dzień był inny niż zwykle.Po 1, pierwszy wstał facet, a nie pańcia, po 2, kiedy wstała, to przepakowali nas do koszyków i dalej z nimi gdzieś lecieć. Wstawili nas do warczącego stwora i dalej w drogę. Zawieźli nas gdzieś, gdzie pachniało nieciekawie. I, jak się potem okazało, było nieciekawie.
Na pierwszy ogień poszedł Cypek, Długo go jakaś obca kobita oglądała i długo potem gadały z pańcią na jego temat. Dostał zastrzyk i pobierali mu krew z ucha. Wiem, bo się wydzierał, ale trudno mu się dziwić, świnia nie ryba i swój głos ma. Następny w kolejce byłem ja. Jak mnie ta obca, pańcia mówiła do niej pani Mileno, wzięła na ręce zacząłem się wyrywać, wierzgać nogami i drapać ją gdzie popadło. Zajrzała mi w paszczę i bezczelnie stwierdziła, że mam brzydkie zęby i żeby zwiększyć mi wit.C do 7kropli dziennie. Kurcze, znowu mi będą paskudzić jedzenie tym kwasiborem! Ale najgorsze było jeszcze przede mną.
Ta obca wzięła mnie i w kark wbiła igłę wstrzykując jakieś świństwo!!!!!!! Aaaaaaaaaaa Co mi robisz wredna istoto!!!! Aaaaaaaa Nienawidzę cię!!! Aaaaaaaaaa Tak się na nią darłem ze wściekłości (bo żeby nie było nieporozumień, nie darłem się ze strachu), że u reszty świnek nastąpiło poruszenie. Ale i tak lepszy ode mnie był Wstecz, tak się darł i wierzgał, że obie nie mogły go utrzymać, więc obca musiała z nim porozmawiać na osobności. Misiek, ta siła spokoju przyjął zastrzyk lekkim kwiknięciem, a Joachim... Matko ty moja, co one mi tam robiły!!! Pańcia wzięła mnie na ręce i dała tej drugiej. Ta druga zajrzała mi w zęby i stwierdziła, że mam trochę lepsze niż Białopup. Głupie stwierdzenie, przecież to wiadome jest od dawna. A potem przyszło najgorsze. Zrobiła mi zastrzyk. Wstrętna baba, jak można się tak pastwić nad maleńką świnką! Pańcia chwaliła mnie, że taki dzielny jestem, że nawet nie kwiknąłem. Mądra kobieta! A ta druga powiedziała, że to nieprawda, że nie kwiczałem, bo byłem tak przerażony. Matko ty moja, co za bezdenna głupota! O żesz ty!!! To ja z godnością przyjąłem na siebie te tortury, a ta stwierdziła, że się bałem!!! Potem jeszcze głupio pogadały i wizyta dobiegła końca.
Zostaliśmy zawiezieni do domu, gdzie w nagrodę pańcia wrzuciła nam furę jedzenia i wygłaskała. To drugie mogła sobie podarować.


