Data ostatniej aktualizacji: 29.07.2010r. flaga_polski flaga_angielska
Joachim

10.07.08

     Ale się działo! Pańcia znowu szalała z potworem u nogi i jeszcze śmiała twierdzić, że potwór przychodzi przez nas. A czy myśmy go zapraszali??? Potem zaglądali do nas przez pręty Wstecz z Miśkiem, którzy byli na spacerze, ale coś pańcię zdenerwowali, bo wyniosła nas do przedpokoju. Bardzo byliśmy tym faktem zdegustowani, toż to degradacja! Następny na wybiegu był Cypek. Ten to ma motorek w d... Zasuwa jak szalony! Trzeba go wystawić w Derby Legionowa, niech przyniesie chwały naszemu świńskiemu rodowi.
     No i przyszła na nas kolej. Najpierw mnie wyciągnęła mówiąc nie bój się Białopupku i głaszcząc mnie cały czas posadziła na kolanach. Fajnie było jak mnie tak przytulała i głaskała, ale bałem się jeszcze zaufać jej całkowicie i rozpłaszczyć się jak naleśnik pod wpływem głasków. Siedziałem sobie grzecznie i chyba w nagrodę dała mi taki ogromny kawał ogóreczka. Najpierw nie wziąłem, bo nie chciałem się zbytnio spoufalić, ale podsunęła mi pod same zęby i.... i dałem się skusić. Zjadłem ze smakiem i już nawet nie zwracałem uwagi, że ona trzyma tego ogórka w swoim ręku. Ha ha ha , ale się cieszyła, jakby jej ktoś w kieszeń nakichał. A ja przecież tylko ogórka zjadłem, co w tym dziwnego? Nie rozumiem, ale skoro tak ją to ucieszyło, to zjadłem jeszcze drugiego, którego mi podsunęła, kiedy postawiła mnie na podłogę i powiedziała "pobiegaj Białopupku". Jak kazała, tak zrobiłem. Pozwiedzałem kąty. Fajnie tam, więc postanowiłem pozostawić ślad swojej bytności, a nawet duuuużo śladów.
     O rany! Ratunku! Wsadziła łapę do klatki. Próbowałem uciekać. Jak ja się boję! Boję się, że będą mnie znowu kłuli i męczyli. Ja wiem, że ona nigdy nic takiego mi nie zrobiła, ale przecież nie wiadomo czy kiedyś jej to do głowy nie przyjdzie. Nie można ufać ludziom, więc i jej też. Wzięła mnie na kolana i zaczęła głaskać. Długo, długo głaskała, ale jakoś nie mogłem dać się ponieść fali przyjemności i cały czas zerkałem czy nie da się jakoś uciec. Dała mi ogóreczka, prawie wsadziła do paszczy, ale ja się nie dam tak łatwo przekonać. A wiadomo co ona tam do niego dorzuciła?
     Rany! Ten ogórek taaak pachniał, ruszałem noskiem, ruszałem powtarzając sobie "Joachim bądź dzielny. Joachim nie daj się" A ten ogórek tak pachniał i nęcił! WYGRAŁEM!!!! Twardziel ze mnie!!! Nie to co ten Białopupek, miziadło bez honoru!
     Puściła mnie z rąk i powiedziała, żebym sobie z Białopupem pobiegał. O co to, to nie!!! Z tym mięczakiem na żadne spacery chodził nie będę! Dla pewności udałem się w przeciwległy kąt i schowałem się za drzwi. Sama niech se chodzi na spacery z tym miętkim Białopupkiem. Obserwowałem go spod tych drzwi i coraz większe mnie obrzydzenie na niego brało. A ten se zwiedzanie urządzał skubany. Myślałby kto, że jest na wycieczce na Starówce. Ale przyszła i pora na niego (na mnie zresztą też) i zostaliśmy ręcznie zaproszeni do klatki.
Copyright © 2008-2010 http://www.swinkimorskie.eu
Webmaster & Design by Gandalf & Karena
statystyka