Data ostatniej aktualizacji: 29.07.2010r. flaga_polski flaga_angielska
Joachim

04-06.07.08

     Jakiś taki spokój dzisiaj. Dali nam jeść, pić, co i raz zaglądali, ale nikt nas raczej nie niepokoił, więc zajęliśmy się swoimi świńskimi sprawami.
     My tu sobie w najlepsze obgadujemy pańcię, a tu nagle zrobiło się ciemno, myśleliśmy, że może spać już trzeba, ale przecież kolacyjki jeszcze nie dali. Co jest? Wyglądamy przez okno, a tam ciemno i coś leci z góry, nagle jakiś łoskot. O kurcze blade! Jak nie zaczęło wiać! Tylko okna trzaskały. Wpadła pańcia, pozamykała okna i zaczęła nas uspokajać. Miło z jej strony, ale kto by się tam bał?! To że siedziałem na Joachimie, to nie znaczy, że się boję.
     Czy coś się stało? Wszyscy poszli sobie i nas zostawili? Słońce wysoko, a tu nadal cisza. Halo, halo, gdzie śniadanko?! No, nareszcie. Potem znowu zaczęli kombinować. Czy oni czują się w obowiązku dostarczać nam atrakcji? Młody zabrał nas z klateczką naszą ukochaną, bardzo ją kochamy, jesteśmy przywiązani, jest nasza ulubioną, gdzie nas zabierasz z niej??? Co on wyprawia?? Zabrał nam mieszkanko i gdzieś z nim sobie poszedł, a nas zostawił na pastwę losu. O matko, co my teraz biedni bezdomni poczniemy, kto nas sierotki przygarnie pod swój dach. Nie maż się bekso, bo się twoimi pięknymi, wielkimi oczętami nie będą już zachwycać i zostaniemy bezdomni do końca naszego żywota, a tak może ktoś się na nie jeszcze złapie.
     Uwaga, uwaga, zbliża się, młody z naszym kochanym domeczkiem. Nie posiadaliśmy się z radości. Nasza miseczka, jedzonko, pićku.... życie jest piękne! Ułożyliśmy się w kącie aby zregenerować swe nadszarpnięte nerwy, a tu nie koniec atrakcji. Czy oni się dzisiaj wściekli? Młody przywlókł za sobą jakiegoś warczącego potwora i dawaj nim wywijać koło nas, potwór szybki i zwinny i jakiś taki nienażarty, co tylko spotkał na swej drodze, to pożerał. Bałem się o nas, bo może i nas zechce spożyć. Na szczęście okazało się, że potwór nie gustuje w świnkach. Bo już bałem się, że tak nas tu tuczą, żebyśmy lepiej potworowi smakowali. Poszedł sobie. Co za bestia! Mieliśmy nadzieję, że teraz już będzie spokój i cisza, ale gdzie tam. Pańcia powiedziała, żebyśmy zostali w kuchni, to szybciej się do nich przyzwyczaimy. Naiwniaczka!
     I dzisiaj nie obyło się bez atrakcji. Czy im się wydaje, że my jesteśmy spragnieni rozrywek? Zapoznaliśmy się z innym prośkiem. Cały czarny, bez ucha, mówił, że nazywa się Cyprian. Obwąchaliśmy się przyjacielsko i zaczęliśmy sobie wszyscy trzej gruchać. Długo nie trwała ta wizyta, ale miło było poznać. Może wpadnie jeszcze? Żebyśmy tylko byli przygotowani i mieli coś do poczęstowania gościa.
Copyright © 2008-2010 http://www.swinkimorskie.eu
Webmaster & Design by Gandalf & Karena
statystyka