26.07.08
Znowu od samego rana atrakcje. Jedziemy na wycieczkę, bo wyciągnęli koszyk podróżny i wpakowali mnie do niego. Ciekawe tylko dlaczego przed włożeniem mnie tam tak długo mnie miziali. Pojechaliśmy warczącym stworem do nieznanego mi miejsca i nieznanych ludzi. Tam pańcia wyjęła mnie z koszyczka, przytuliła i włożyła do wielajnej klatki. Fajne salony. Wyraziłem swoje zdanie na ten temat pokwikując. Powyglądałem przez pręty, zauważyłem towarzystwo, ale że było daleko, to wziąłem się za zwiedzanie. Nieźle, nieźle. Ciekawe ile taka chata warta, gdybym chciał ją opchnąć?Pańcia z młodym zaczęli się ze mną żegnać. Kurcze, o co tu chodzi? Nigdy mnie nigdzie nie zostawiali. Ej, ej? Co jest?!
Poszli.


