Data ostatniej aktualizacji: 29.07.2010r. flaga_polski flaga_angielska
Bercik

"Opowieść siódma, czyli spacer"

     Rano obudziło mnie dziwne tupanie. Wyjrzałem ostrożnie z domku i zobaczyłem nieznanego mi psa. To chyba ta trzecia suka. Nie będę się jej pchał przed oczy, niech sama podejdzie. Kto wie, co ona planuje?
     Pies podszedł do klatki, wyciągając pysk w moją stronę. Był łaciaty, biało-czarny. Nigdy jeszcze nie widziałem takich barw na kimkolwiek. Sierść była krótka, jak u Fili.
     - Dzień dobry - głos psa był trochę nieśmiały. Czyżby się mnie bał? - To Ty jesteś Bercik?
     - Tak, a Ty to kto? - wyjrzałem z domku.
     - Mam na imię Rumba. Jestem, jak moje koleżanki, które już znasz, suką. O Tobie też dużo słyszałam.
     - Ja trochę o Tobie też - nie wspomniałem, że to było tylko jedno zdanie.
     - A więc to prawda, że jesteś wygadany. No dobrze. Myślę, że będzie nam się dobrze żyło. O, idzie Człowiek. To ja już pójdę. - Rumba odwróciła się i odeszła. Ponownie usłyszałem to dziwne tupanie. Wyjrzałem z klatki - to były jej pazury! Wreszcie się dowiedziałem, co to za stuk!
     - Cześć, Bercik - usłyszałem.
     Mężczyzna schylił się nad klatką. Na wszelki wypadek wróciłem do domku. Może znów będą mnie wyjmować? Jak ja tego nie lubię...
     - Masz tu marchewkę - Mężczyzna położył kawałek na sianku tuż przy domku. - Smacznego.
Wyszedłem i sprawdziłem - marchew! Ładnie pachnąca... Zabrałem się do jedzenia. Niestety, moje obawy sprawdziły się. Ledwo zdążyłem skończyć jeść, Mężczyzna schylił się nade mną i szybko złapał ręką.
     - Puszczaj! No...! - krzyczałem. Zdenerwowany nawet uderzyłem zębami rękę, ale nie wywarło to żadnego efektu. Po chwili na szczęście Mężczyzna odstawił mnie na ziemię. Grunt był dziwny - miękki i pachniał inaczej.
     - No już, po prostu wziąłem Cię na spacer. Nie ma co się denerwować - usłyszałem. Nie ma co się denerwować - też coś! Nawet nie wiem, co to ten spacer.
     Teraz, kiedy byłem wolny, rozejrzałem się. Zobaczyłem dość gładką, brązową powierzchnię, pokrytą jakby króciutką sierścią. Tu i ówdzie wyrastały dłuższe włosy. Nieco dalej wznosiły się pionowe powierzchnie, jak ściany klatki, tylko znacznie większe. Sięgały bardzo wysoko. Pod nimi znajdowały się jakieś nierówności. Ruszyłem w ich kierunku. Grunt uginał się lekko pod moimi stopami, ale poza tym był wytrzymały.
     - I jak się spaceruje? - usłyszałem. A skąd mam wiedzieć? Chyba, że ten spacer to to moje chodzenie. Dziwna nazwa... no, ale ludzie są dziwni.
     Doszedłem do nierówności. Były bardziej miękkie, niż reszta podłoża. To jakiś inny rodzaj ściółki, czy co? Może to ściółka dla ludzi?
     - I jak się chodzi po kocu? - ludzie chyba nie mogą wytrzymać chwili bez mówienia. A więc to koc. Ciekawe... Pomaszerowałem wzdłuż ściany. Ze szczytu nierówności rozejrzałem się wokół. Mężczyzna siedział przy kocu, jego nogi znikały za jakąś krawędzią. Otaczała ona miejsce, w którym byłem, ze wszystkich stron. Z dwóch była ściana, z dwóch nie było nic. W oddali mogłem zobaczyć swoją klatkę. Wzdłuż ścian stały dziwne przedmioty, wyglądające na zrobione z drewna. Zauważyłem też uchylone drzwi.
     Aha, to pewnie klatka Mężczyzny, to znaczy pokój. O, i są te dziwne, przezroczyste ściany, na które ludzie mówią okna. Po co im takie dziwne rzeczy?
     Ruszyłem zdecydowanie w kierunku jednej z krawędzi. Nie będę przecież siedział ciągle tutaj, pod kontrolą człowieka. Gdy już miałem zeskoczyć, pojawiła się ręka i przytrzymała mnie. Znów mi przeszkadza!
     - Bercik, nie skacz z łóżka! Jeszcze sobie coś połamiesz! Świnki są delikatne! - Mężczyzna był najwyraźniej przejęty. Przesadza, w końcu jeszcze nigdy nic sobie nie zrobiłem. Aha, więc to coś, po czym chodzę, to łóżko. To koc to pewnie ta dziwna ludzka ściółka. Niech będzie.
     Pospacerowałem jeszcze trochę. W sumie nie było tu nic ciekawego, ale lepsze to, niż ciągłe siedzenie w klatce, nawet w towarzystwie najlepszego sianka. W końcu położyłem się w wygodniejszym miejscu. Wtedy Mężczyzna delikatnie złapał mnie i odniósł do klatki.
     - Jak na pierwszy spacer, nieźle. To terasz dostaniesz w nagrodę mleczyk.
     Znów nowe słowo. Z tego, co mówi, to jakaś nagroda, ten mleczyk. Zaraz sprawdzę. Ręka pojawiła się w klatce i położyła przede mną garść czegoś pachnącego bardzo smakowicie. W smaku też było świetne. To chyba będzie moje ulubione danie...
     Po jedzeniu przyszła pora na odpoczynek. Zanim zasnąłem, rozmyślałem nad moim nowym życiem. Zapowiada się naprawdę dobrze, wynoszą mnie, dają różne smaczne rzeczy. Mam miłe towarzystwo, jedzenie i wodę cały czas. Tak, zdecydowanie podoba mi się tu.


Copyright © 2008-2010 http://www.swinkimorskie.eu
Webmaster & Design by Gandalf & Karena
statystyka