"Opowieść szósta, czyli jak zostałem Bercikiem"
Samochód pachniał inaczej, niż ten, w którym zabierano mnie do Zielonego. Może pojedziemy gdzie indziej? Mam nadzieję, że tak.Mężczyzna postawił mnie z tyłu, obok klatki. A więc mój dom jedzie ze mną!
Po krótkim czasie zatrzymaliśmy się, Mężczyzna wyniósł mnie i klatkę i poszliśmy - właśnie, gdzie? Co to za miejsce?
Kołysanie, towarzyszące niesieniu mnie, ustało. Spojrzałem na zewnątrz...
Olbrzymia, ruda głowa zbliżyła się do przezroczystej ściany transportera! Głowa większa ode mnie! Nie namyślając się schowałem się w siano.
- Fila, miejsce! Zostaw gryzonia! - usłyszałem. Po chwili ostrożnie spojrzałem jednym okiem spomiędzy źdźbeł. Głowa, nazywana Filą, zniknęła. Co to za potwór? Ja mam tu mieszkać? A jak to coś mnie zje? Może mam być czyimś obiadem?
Po pewnym czasie Mężczyzna uniósł transporter i ze słowami - To chodźcie, Prezesie - zaniósł mnie do innego pokoju. Jak on elegancko się do mnie zwraca! Może go nawet polubię?
Mężczyzna wyjął mnie z transportera i włożył do klatki.
- No to do domu! - powiedział.
Byłem w swojej klatce. Wszystko było na miejscu, nawet sianko. Od razu zabrałem się do jedzenia. Jadłem tak, aż na klatkę padł cień. Spojrzałem w górę - i od razu umknąłem do domku. To był ten rudy potwór! Patrzył na mnie! Dobrze, że jest oddzielony prętami...
Korzystając z tego, że byłem chwilowo bezpieczny, ostrożnie przyjrzałem się intruzowi. W zasadzie przypominał kota, był tylko kilka razy większy. Miał cztery łapy i ogon, a głowa była zakończona czarnym, dużym nosem. Uszy potwora opadały swobodnie. Jak się nazywa? Fila? Dla mnie to Nochal! Patrzyliśmy tak na siebie przez jakiś czas, aż Nochal spytał:
- Kim Ty właściwie jesteś? I co robisz w tej klatce?
- Ja tu mieszkam!
- Jak to mieszkasz? Ja tu mieszkam! Ale odpowiedz - kim jesteś? Nie jesteś ani psem, ani kotem - to kim?
- Oczywiście, że nie jestem. Mam na imię Prezes i jestem świnką morską - Psem? Co to jest?
- Świnką morską? Nie znam takiego zwierzęcia - Nochal sprawiał wrażenie zaskoczonego.
- To teraz znasz - burknąłem.
- No znam. I wiem już, że świnki morskie są bezczelne. Uważaj, mały, nie wchodź mi w drogę, bo pożałujesz! - potwór był oburzony. I dobrze, niech wie, że nie jestem byle kim!
- Nie mów do mnie mały, mam imię! - zaprotestowałem dumnie. - A kim Ty jesteś?
- Nie wiesz? Psem... a właściwie suką. Mam na imię Fila. Nie widziałeś nigdy psów?
- Oczywiście, że widziałem, ale inne - nie przyznam się przed Nochalem, że nie mam pojęcia, o czym mówi - Dlatego Cię nie rozpoznałem.
- Fila, na miejsce! Nie denerwuj malucha - to wrócił Mężczyzna. Odgonił Nochala i schylił się nade mną.
- Masz, mały, marchewkę! Chyba ją lubisz?
No jasne, że lubię! Bardzo! Tak bardzo, że nawet zapomnę tego "małego"!
Tak się zająłem marchewką, że nie zauważyłem kolejnej psiej wizyty. Dopiero, kiedy gość szczeknął, najpierw schowałem się w domku, a potem spojrzałem na zewnątrz. Nie, żebym się bał, ale po co ryzykować?
Nowy gość był nieco większy od Fili. Również rudy, miał znacznie dłuższe włosy. U tego psa uszy sterczały pionowo. Zabawne, te psie uszy, u każdego są inne.
- To ty jesteś nowy? - Pies patrzył na mnie uważnie.
- Tak. A Ty jesteś psem? - teraz już byłem pewniejszy siebie.
- Owszem. Mam na imię Mela. - Pies był bardzo elegancki w mowie i w ruchach. - A Ty, raczysz się przedstawić?
- Naszywają mnie Prezes i jestem świnką morską.
- Miło mi. Filę już poznałeś, jak wiem. Nie zwracaj na nią uwagi, jest młoda i zbyt nerwowa. Mamy jeszcze jedną koleżankę, wkrótce Cię odwiedzi. Teraz wybacz, muszę iść. Obowiązki czekają - pies odszedł dostojnie, lekko machając kudłatym ogonem.
Mela jest bardzo uprzejma. Chyba ją polubię. A ta trzecia... jak to mówił Nochal, to znaczy Fila... suka? Ciekawe, kto to.
Wieczorem do pokoju wszedł Mężczyzna. Podszedł do mnie, wyjął z klatki i powiedział:
- Będziesz miał nowe imię. Prezes Ci nie pasuje. Od teraz nazywasz się Bercik. Mam nadzieję, że będzie Ci się podobało.
Nowe imię? Niech będzie, imiona można zmieniać. I tak zostanę sobą. Bercik... brzmi lepiej, niż Prezes.
Odłożony do klatki, zasypiałem na sianku, myśląc o przyszłości. Jak mi się tu będzie żyło? Jedzenie jest, opieka jest. To dobrze. Te psy trochę mnie niepokoją. No i trzecia suka - jeszcze nie przyszła. Kim ona jest? Co przyniesie jutro?


