Data ostatniej aktualizacji: 29.07.2010r. flaga_polski flaga_angielska
Bercik

"Opowieść jedenasta, czyli Nowy"

     O koledze usłyszałem tylko raz, a potem przez dłuższy czas Mężczyzna nie poruszał tematu. Mijały dni i zdawało się, że te słowa tylko mi się przyśniły. A jednak...
     Pewnego dnia Mężczyzna podszedł do klatki i powiedział:
     - Berciku, za parę dni dostaniesz nową klatkę, większą... i z towarzystwem.
     To nie był sen! Będzie inna świnka! Ciekawe, jaka? Może to koleżanka? Byłoby miło.
     Kilka dni później usłyszałem dziwne dźwięki dobiegające spoza klatki Mężczyzny. Jakby przenosił coś dużego i ciężkiego. Akurat byłem na spacerze, podszedłem więc do drzwi. Te otworzyły się powoli i wyłonił się człowiek, niosący coś wielkiego i płaskiego. Wyglądało to jak spłaszczona klatka. Co to ma być? Przecież jest za niska!
     Mężczyzna podszedł do łóżka i położył to coś na nim.
     - To wasza nowa klatka - powiedział - mam nadzieję, że wystarczy wam miejsca.
     Wam? Czy to znaczy, że będę miał towarzystwo już dziś? Zacząłem w podnieceniu biegać po całej ludzkiej klatce, pokwikując z niecierpliwości. Miałem już wrażenie zapachu innej świnki, uroczej samiczki...
     Moje marzenia brutalnie rozwiały się późnym wieczorem tego samego dnia. Właśnie odpoczywałem przy misce, gdy wszedł Mężczyzna z transporterem. Postawił go na łóżku i powiedział do mnie:
     - Mam nadzieję, że się ucieszysz z kolegi, no i nie będziesz go męczył.
     A więc to już! Szkoda, że to kolega, a nie koleżanka... Trudno, jak mawia Rumba, nie można mieć wszystkiego.
     Człowiek tymczasem zamiast od razu pokazać mi kompana zabrał się za manipulacje przy płaskiej klatce. Robił przy tym więcej hałasu niż psy oznajmiające gościa, a to była duża sztuka. W ogóle i psy i ludzie strasznie hałasują. To pewnie dlatego tak dobrze się rozumieją.
     Hałasy przybrały na sile, tym razem to był znajomy dźwięk sypania ściółki. Po chwili Mężczyzna odszedł na bok, a ja zobaczyłem ogromną, trzy razy większą od mojej, klatkę. Jak on to zrobił? To pewnie jakaś ludzka tajemnica. Ale to nic, my, świnki, jesteśmy bardzo inteligentne, na pewno ją rozgryzę. Jak ziarna z miski.
     Człowiek podszedł do mnie, otworzył klatkę i wyjął mnie.
     - Choć, poznasz kolegę. Tylko bądź grzeczny.
     Grzeczny? On nie ma pojęcia o świnkach! Jak mam być grzeczny, żebym musiał go słuchać?
     Mężczyzna odłożył mnie na łóżko i otworzył transporter. To, co się z niego wyłoniło, zaskoczyło mnie zupełnie. Niby pachniało świnką, ale było kudłate. Tak długie włosy widziałem tylko u Meli. Jakieś obrośnięte policzki, jakieś zarośnięte boki i zad... To ma być świnka?! I te oczy... Wielkie, pełne strachu... No, nie będę ostatnim Brunnerem, nie zgnoję tego wypłosza.
     - Cześć, jak się masz? - spytałem.
     - Gdzie jestem? Będzie bolało? - padło w odpowiedzi.
     - Uspokój się, nie ma się czego bać. Tu jest nieźle, dobrze karmią i czyszczą klatkę na czas. Ja jestem Bercik, a Ty?
     - Ja jestem świnka morska. Tu nie ma Brunnera?
     - Znasz Brunnera? - aż podskoczyłem - To Ty też ze sklepu?
     - Tak, znam - w oczach nowego pojawiło się przerażenie. Spojrzał na swój zad - Znam go - zadrżał.
     - Pogryzł cię, co? Nie denerwuj się, jego tu nie ma. Jestem ja, ludzie i psy, ale nikt ci nic nie zrobi... Chyba, że będziesz się pchał przede mnie. Zasada jest jedna, ja rządzę, Ty słuchasz. Nie podskakujesz, nic Ci nie grozi. - może i jest zastraszony, ale muszę od razu pokazać, kto tu rządzi. Może wpaść na ten sam pomysł, co ja.
     - Czekaj... - w oczach nowego zabłysło nagle zrozumienie - to Ty jesteś ten aguti, który pobił Brunnera, tak? W sklepie jesteś legendą, nawet króliki o tobie opowiadają.
     Niemal spuchłem z dumy! Jestem znany! Brunner mówił, że będę sławny!
     - No wiesz, to było łatwe. Nie to, co podporządkowanie sobie psów i ludzi...
     - Co to są psy?- nieśmiało spytał nowy.
     - Zobaczysz, jak przyjdą. Nie musisz się ich bać, słuchają mnie. - kłamałem, jak najęty, ale musiałem pokazać, że to ja rządzę w tej klatce. - Są podobne trochę do nas, tylko mają bardzo długie łapy i ogony.
     - Aha. Chyba kiedyś widziałem takiego w sklepie, przyszedł z przejściowymi.
     - To możliwe.
     - No dobrze, chłopcy, pora do domku - Człowiek nachylił się nad nami, wziął na ręce i włożył przez dach do nowej klatki. Stały tam już domek i miska, na ścianie wisiało też poidło i paśnik. Wszystko było na miejscu, tylko tego miejsca było bardzo dużo. Obiegłem klatkę i zaznaczyłem teren. Nowy w tym czasie zwiał do domku. Jego sprawa, jak zgłodnieje, to wyjdzie. Ja sobie podjem.
     Mężczyzna jeszcze raz nachylił się nad nami.
     - Berciku, Twój kolega ma na imię Boluś. Słyszysz, Boluś? Tak się od teraz nazywasz.
     Boluś... śmieszne imię! Ale pasuje do tego biedaka.
     Po jakimś czasie, kiedy parę razy pogoniłem Bolusia od miski, żeby pamiętał, kto tu rządzi, ułożyłem się na domku i poszedłem spać. Zanim zasnąłem, zastanawiałem się, czy nowy będzie zawsze taki pokorny. Dobrze by było, ale ja sam też tak zaczynałem, a potem...
Copyright © 2008-2010 http://www.swinkimorskie.eu
Webmaster & Design by Gandalf & Karena
statystyka