[WROCŁAW] lek.wet. Ewelina Stanicka, "Zwierzyniec"

Moderator: pastuszek

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Meg
Moderator globalny
Posty: 569
Rejestracja: 18 lip 2013, 9:43
Miejscowość: Kraków
Kontakt:

[WROCŁAW] lek.wet. Ewelina Stanicka, "Zwierzyniec"

Post autor: Meg »

Tutaj dzielimy się opiniami na temat lek. wet. Eweliny Stanickiej.

Obecnie przyjmuje (aktualizacja 5.03.17):
Przychodnia Weterynaryjna ZWIERZYNIEC
Ośrodek Diagnostyki i Leczenia Zwierząt Egzotycznych
ul. Bulwar Ikara 31b
54-130 Wrocław
tel.: (71) 756-80-40
e-mail: lecznica@wet.wroclaw.pl
http://zwierzyniec.wroclaw.pl/form/kontakt

Opinie wyrażane na forum są prywatnymi opiniami jego użytkowników i nie reprezentują stanowiska członków Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim.

urszula1108 pisze:Od pewnego czasu naszym stadkiem opiekuje się głównie dr Ewelina i jesteśmy bardzo zadowoleni, a ostatnio uratowała życie Puchatce. W sobotę tydzień dostała ona nagle dużego wzdęcia, rano wydawało się wszystko ok, a jak wróciłyśmy z zakupów, to była w kiepskim stanie. Dr Ewelina czekała na nas ponad godzinę po zamknięciu lecznicy, dała na miejscu kilka zastrzyków i kroplówkę a także do domu i Puchatka wyszła z tego :D
Naprawdę polecamy dr Ewelinę. To ona odkryła guza macicy u Puchatki, gdy przyjechaliśmy z katarkiem (którego nie było). Ponieważ sama nie była pewna co wymacała, to poprosiła dr. Piaseckiego o konsultację. Dzięki niej Puchatka bryka już po zabiegu, a podobno był już ostatni moment (Puchatka po zabiegu schudła 100g). Puchatka nie pokazywała żadnych niepokojących objawów i gdyby nie czujność dr Eweliny moglibyśmy zorientować się zbyt późno.
MA dużo cierpliwości zarówno do zwierząt, jak i do ich opiekunów :D
pagzik

Re: [WROCŁAW] lek.wet. Ewelina Stanicka, Zwierzyniec

Post autor: pagzik »

Także do niej chodziłam z moim Boczuszkiem (który już za TM :( ). Byliśmy na nią "skazani" w czasie urlopu dr Agnieszki i na pewno dobrze się zajmowała świnką, na tyle, na ile można było mu pomóc. Jedyne, o co mam do niej żal to to, że podczas przedostatniej wizyty nie przyjrzała się Boczuszka ząbkom (miał raka w pyszczku, choć sekcja wykazała, że nie tylko tam :sadness: ), nie chciała skracać ani nic. Tydzień później jak przyjechałam do dr Agnieszki to już było w pyszczku bardzo źle, że trzeba było go uśpić. Nie winię jej za to, bo sytuacja tak czy siak była beznadziejna, ale jednak większą sympatią darzę dr Agnieszkę.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Dolnośląskie”