przez paula82 » 12 sie 2010, 10:24
Czemu zakładasz taki czarny scenariusz? Może rzeczywiście odleciał? Gdyby złapał go kot myślę, że były by jakieś tego znaki (pogubione pióra, czy coś). Wiem, że powinien być pod czyjąś opieką i pewnie wolałabyś go sama wypuścić, ale może sam tak zdecydował, może jeszcze go zobaczysz. Mi kiedyś też udało się "wychować" takiego gołębiego podrostka, tylko "mój" był nie pocztowy, a dziki (synogarlica). Odleciał z balkonu sam, ale często go widywaliśmy na balkonie, lub pobliskich drzewach. Zrobiłaś chyba wszystko co mogłaś i chociaż nie widziałaś chwili kiedy odleciał nie dopuszczaj do siebie najgorszych myśli.