Mały to świnka z ostatniego rzutu labo. Biedaczek z niego, jakich mało. Waży 280 g, ma wszoły i wielgachną martwicę z ropą (sam strup wielkości 2zł, ale ropa rozciąga się na sporą część brzuszka). Świniak mimo to dał się przebadać bez większych oporów, choć widać było, że ogromnie się stresuje. Rokowania nie są tragiczne, ale nie wygląda to najlepiej.
Chłopczyk dostał środek na pasożyty (nie pamiętam nazwy, podaje się 3 razy co 5 dni) i antybiotyk. Będzie miał operację w środę w Oazie. Mieszka teraz osobno, na ligninie. Będzie do adopcji po wyleczeniu (optymistycznie za 2-3 tygodnie), zapewne będzie mógł być wyadoptowany w pojedynkę do towarzystwa dla innego samczyka. Jako, że Mały jest świnką niedożywioną, mile widziany byłby spokojny, zrównoważony kolega.
Zdjęcia wstawię jutro, jak chłopak się trochę oswoi z nową sytuacją.
9.VI - Małemu otworzyła się nowa rana. Wstępnie umówiłem dziś operację w Oazie. Je siano, soczyste i trochę karmy suchej. Stara się mało ruszać, ale przed ręką ucieka.




