Gucio i Gilbercik trafili do mnie pod koniec poprzedniego roku. Są to samczyki pochodzące z laboratorium. Leki testowane na świnkach nie zagrażają ich życiu, ale potem zwierzątka są usypiane. Na szczęście ich udało się uratować, ale już po pewnym czasie okazało się, że na brzuszkach pojawiły im się guzki. Prawdopodobnie na skutek robienia zastrzyków niesterylną igłą wdało się zakażenie i powstały ropnie. Gucio był w cięższym stanie, na brzuszku miał "wrzody", z których wyciekała ropa... Z kolei Gilbercik był pierwszy "wyciskany" u weterynarza. Trzeba było jakoś usunąć ropę. Świnki dzielnie znosiły te wszystkie zabiegi, nawet nie drapały, ani nie gryzły... może czuły, że robimy to dla ich dobra. Rokowania były bardzo ostrożne, ale dzisiaj śmiało można powiedzieć, że te małe żywe i ruchliwe stworzonka w końcu zaczęły cieszyć się życiem. Gucio to świnka, która od początku lubiła być brana na kolanka. Często grucha, jest bardziej odważna niż Gilbercik. Gilbert jest jeszcze trochę nieufny, ale z czasem na pewno stanie się odważniejszy. Jedynie wystarczy być cierpliwym i wyrozumiałym oraz okazać mu dużo miłości. Świnki się do siebie przywiązały, więc nie chcielibyśmy ich rozdzielać. Jeżeli szukasz małych przyjaciół, którzy się do Ciebie przywiążą to właśnie ich znalazłeś.

Z lewej Gucio, a z prawej Gilbercik.