Lewy i Prawy od dwoch dni cos nie moga sie ze soba dogadac.. Nasililo sie wczoraj, kiedy zaczeli sie masakrycznie ganiac po klatce, skakac na siebie, latac w powietrzu niemal, wspinac na sciany klatki... Zadnych dzwiekow przy tym nie wydaja, czasem ktorys pisnie jak kolega wpadnie na niego z rozpedu. Wczoraj jak ich ogladalam, zauwazylam jedna malutka raneczke na wardze u jednego z nich. Taka tyci tyci, kropeczka czerwona. Z Pucka uznalysmy, ze nie bedziemy ich rozdzielac narazie.
W klatce siedza w oddzielnych rogach... Klatka nie jest duza, to jakas 50-60tka chyba, wiec moze w wiekszej klatce inaczej by sie zachowywali, niestety wieksze klatki aktualnie sa pozyczone i nie mam jak sprawdzic.
Puscilam ich na kanape, a tam, sobie razem siedzieli, nie przejmowali sie specjalnie niczym, czasem ktorys sie przebiegl, ale glownie to siedzieli. Oo
Oprocz faktu, ze strasznie halasuja, co moze straszyc inne swinki, albo nie dawac im spac, no i tego ze brykiet, siano i kupki laduja w calym pokoju nawet w odleglosci 2-3 metrow od klatki... to nie jest bardzo zle
