przez Porcella » 08 lut 2010, 21:46
Co do ew. choroby Zuzi -niekoniecznie musiałyby ją odrzucać - jeden z moich dwóch świnków zachorował i umarł po kilku tygodniach - w tym czasie drugi, wcześniej dominujący, przestał go gnębić, traktował go łagodniej i wydawało się, że się coraz bardziej lubią. Spał przy klatce chorego i wyraźnie tęsknił, kiedy został sam.
Natomiast teraz mam taką akcję, że Nowy-Młody (Tristan od Elurina zresztą) jest okrutnym narwańcem i gania Pontusa - Grubasa, ale bez bijatyki. Tylko szczękają zębami. Ale nie ma mowy, żeby przebywali razem w przestrzeni klatki - nawet otwartej, zaraz Tristan goni Pontusa. Więc wybiegi wyglądają ostatnio tak, że Pontus wchodzi do klatki Tristana i tam wyjada jego karmę, a Tristan hula po większej klatce Pontusa i wyleguje się na jego sianie. Poznaczyli zapachami swoje tereny nawzajem, ale prawdę mówiąc nic z tego nie rozumiem i nie wiem, co dalej robić. Najchętniej bym zlikwidowała drugą, mniejsza klatkę, ale Młody jeszcze ucieka na byle hałas. Pontus unika Młodego i stosuje strategię przeczekania. Minęły dwa tygodnie - postępów prawdę mówiąc nie widzę.
Człowiek jest odpowiedzialny za to, co oswoił (A. de Saint-Exupery)